Witaj w Soccer-Live, tylko dzięki nam zobaczysz tysiące transmisji sportowych przez Internet !
Partnerzy
Aktualności
:: Ekstraklasa: Lechia - Legia 2:3 , zobacz skrót
W drugim piątkowym meczu 22. kolejki Polskiej Ekstraklasy Lechia przegrała u siebie z Legią Warszawa 2:3, mimo że po 10 minutach gry prowadziła 2:0. Legioniści nie załamali się straconymi bramkami i po raz drugi tej wiosny odrobili straty w wyjazdowym meczu.
W tym meczu było niemal wszystko, czego możemy wymagać od piłkarskiego widowiska. Bramki, efektowne akcje, parady bramkarskie, męska walka na boisku i nieoczekiwane zwroty akcji, czyli jednym słowem - emocje! Legionistom po raz drugi tej wiosny udało się odrobić straty w meczu wyjazdowym. Wcześniej dokonali tego w Krakowie, kiedy grając w "10" wygrali 2-1 z Cracovią, mimo że przegrywali po golu Dariusza Pawlusińskiego dla "Pasów".
Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia gospodarzy. Kibice nie zdążyli jeszcze dobrze zająć miejsc, a już mogli cieszyć się z gola. Dokładnie w 27. sekundzie meczu celnie strzelił Paweł Nowak, dokładając nogę do precyzyjnego podania Ivansa Lukjanovsa.
W 10. minucie było już 2-0. Świetnie dysponowanego Dawidowskiego nieprzepisowo zatrzymywał w polu karnym Inaki Astiz i sędzia bez wahania wskazał na "wapno". Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Hubert Wołąkiewicz, który pokonał Jana Muchę strzałem "na dwa tempa". Słowak rzucił się w prawą stronę, a stoper Lechii strzelił w środek bramki.
Pierwszy gol dla Legii padł w 32. minucie. Maciej Rybus wykorzystał świetne dośrodkowanie Jakuba Rzeźniczaka z prawej strony boiska i z paru metrów wpakował piłkę do siatki.
Legia mogła wyrównać, gdy po centrze Tomasza Kiełbowicza z pierwszej piłki strzelił Maciej Iwański. Pomocnik Legii trafił jednak w spojenie słupka z poprzeczką.
Trzeci gol dla Lechii wisiał w powietrzu w 45. minucie. Po podaniu Łukasza Surmy z rzutu wolnego z ostrego kąta strzelał Piotr Wiśniewski, ale Mucha zdołał sparować piłkę.
Na drugą połowę nie wybiegł Tomasz Dawidowski, którego w szatni zostawił Tomasz Kafarski. Trener gospodarzy obawiając się, że "Dawid" ujrzy czerwoną kartkę, wolał zdjąć go z boiska. Nie było to dobrym posunięciem, bo po przerwie Lechia zgasła i w ataku zupełnie sobie nie radziła. W 47. minucie stworzyła jeszcze groźną sytuację pod bramką Muchy, gdy strzałem piętą próbował Słowaka zaskoczyć Bąk. Później istniała już tylko Legia, dążąca z ogromną determinacją do odrobienia strat.
Legia chciała wygrać ten mecz i... wygrała - można powiedzieć, parafrazując słowa trenera Stefana Majewskiego. Goście do wyrównania doprowadzili już w 54. minucie. Z narożnika pola karnego rzut wolny wykonywał Kiełbowicz. Strzelił mocno lewą nogą i... piłka wpadła do siatki. Zawinił Paweł Kapsa, który nie potrafił utrzymać futbolówki w rękach.
Dokładnie 24 minuty później legioniści uciszyli stadion w Gdańsku. Z rzutu rożnego zacentrował Iwański, a krytykowany za grę w pierwszej połowie Astiz głową skierował piłkę do siatki.
Od tego momentu gospodarze zupełnie opadli z sił, a Legia spokojnie kontrolowała przebieg gry. Po końcowym gwizdku warszawianie padli sobie w ramiona i odtańczyli spontaniczny taniec zwycięstwa. Było się z czego cieszyć - Legia dzięki zwycięstwu wciąż liczy się w walce o mistrzostwo Polski.
Żółta kartka - Lechia Gdańsk: Tomasz Dawidowski, Ivans Lukjanovs, Krzysztof Bąk. Legia Warszawa: Inaki Astiz, Jakub Rzeźniczak.
Sędzia: Włodzimierz Bartos (Łódź). Widzów 12 000.
Lechia: Paweł Kapsa - Krzysztof Bąk, Hubert Wołąkiewicz, Sergejs Kozans, Arkadiusz Mysona (82. Jakub Zabłocki) - Piotr Wiśniewski (66. Marcin Pietrowski), Olegs Laizans, Łukasz Surma, Paweł Nowak, Ivans Lukjanovs - Tomasz Dawidowski (46. Marcin Kaczmarek).
Legia: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Pance Kumbev, Tomasz Kiełbowicz - Sebastian Szałachowski (67. Marcin Mięciel), Tomasz Jarzębowski (64. Piotr Giza), Ariel Borysiuk, Maciej Iwański, Maciej Rybus - Bartłomiej Grzelak (89. Miroslav Radović).
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj]
Reklama
Wydarzenie Weekendu
W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.