|
Aktualności
|
| :: Mecz otwarcia PNA: Angola - Mali, od 4:0 do 4:4 |
Reprezentacja Mali dokonała czegoś nieprawdopodobnego. Przegrywała w meczu otwarcia z Angolą 4:0, ale od 79. minuty do 94. potrafiła doprowadzić do wyrównania. Gospodarze nie mogą uwierzyć, jak to się stało!!!
Henryk Kasperczak, specjalista od afrykańskiej piłki, mówił w jednym z wywiadów przed rozpoczęciem Pucharów Narodów Afryki, że na tym turnieju najważniejsi są szamani. Były trener reprezentacji Mali ma chyba rację, bo jak inaczej wytłumaczyć to, że Angola prowadziła w meczu otwarcia właśnie z Mali 4:0 i ostatecznie zremisowała 4:4?
- Na początku było ciężko i gorąco. Murawa też była tragiczna. Podarowaliśmy im parę bramek. Wydawało się, że nic pozytywnego się już nie stanie, ale jakoś udało się wyrównać - mówił ze zdziwioną miną Mamadou Diarra po spotkaniu.
Afrykańska piłka jest nieprzewidywalna i taki też jest Puchar Narodów Afryki. W tegorocznej edycji kibice czekali na potwierdzenie tego faktu do drugiej połowy, bo w pierwszej kompletnie nic ciekawego się nie działo. Angola rozpoczęła nerwowo, Mali pozostające w roli faworytów grało pewniej, ale w miarę upływu czasu gospodarze przejęli inicjatywę. Ale sytuacji podbramkowych dalej nie było. Nic więc dziwnego, że pierwszy gol dla Angoli wpadł ze stałego fragmentu gry po 36 minutach. Flavio po dośrodkowaniu z rzutu wolnego skierował piłkę do siatki strzałem głową, a chwilę przed przerwą po pierwszej dobrej, zespołowej akcji Angola ten sam piłkarz podwyższył na 2:0.
Mali spróbowało w drugiej części zaatakować. Trwało to może kilka minut zanim Angola ponownie przejęła kontrolę. Sietne zawody rozgrywał Gilberto, który dwukrotnie był faulowany w polu karnym, dzięki czemu gospodarze posłali na deski faworyzowanych rywali z piłkarzami Barcelony, Sevilli i Reali Madryt w składzie. Pewnym egzekutorami "jedenastek byli Gilberto i Manucho. Ten pierwszy nie przestraszył się nawet tego, że swój strzał musiał powtarzać. Na trybunach zapanowała fiesta. Z kolei na twarzach rezerwowych Malijczyków rysowało się kompletnie zrezygnowanie. Jak się później okazało, dane im było doświadczyć niebywałej końcówki.
Od 79. minuty do 94. reprezentacja Mali zdobyła cztery gole. Pierwszy kuriozalny, gdy Keita wepchnął piłkę do siatki po koszmarnym błędzie bramkarza Carlosa. Następnie Frederic Kanoute doskonale trafił piłkę głową i bramkarz Angoli znów był bez szans. Trafienie piłkarza Sevilli było przepiękne i może śmiało kandydować do bramki turnieju. Nadzieje odżyły wraz z golem Keity, który trafił "pasem" z powietrza, a remis w ostatniej rozpaczliwej akcji meczu uratował Yatabare.
- Piłka jest niesamowita mówił zaraz po spotkaniu Henryk Kasperczak, który jest ekspertem Eurosportu na Pucharze Narodów Afryki. - Wydaje mi się, że o tym wyniku zadecydowało to, że gwiazdy Mali w końcu wzięły się do roboty, no i oczywiście Angola trochę zaspała. Być może błędem było zdjęcie z boiska dwóch najlepszych piłkarzy reprezentacji Angoli Flavio i Gilberto - powiedział polski trener.
Angola - Mali 4:4 (2:0)
36' Flávio, 42' Flávio, 67' Gilberto (k) 74' Manucho (k) - 79' Keita, 88' Kanouté, 90' Keita, 90' Yatabare
źródło: Eurosport, własne |
| Dodał: redaktor 10.01.2010 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|