|
Aktualności
|
| :: Jastrzębski Węgiel ograł siatkarski dream-team i awansował do finału |
- Budujemy historię tego klubu, tworzymy coś nowego! - cieszył się po zwycięstwie nad brazylijskim Sesi Sao Paulo Michał Kubiak, przyjmujący Jastrzębskiego Węgla. - Jestem przeszczęśliwy. Ograliśmy praktycznie reprezentację Brazylii - wtórował mu Paweł Rusek, libero zespołu.
Przed półfinałowym meczem o klubowe MŚ trener JW Lorenzo Bernardi stwierdził, że turniej tak naprawdę rozpoczął się dopiero od tego etapu. Chociaż jego zespół wykonał plan minimum, czyli awans do czołowej czwórki, dla najlepszego siatkarza minionego stulecia było to ciągle mało. - Jeszcze niczego nie wygraliśmy. A drugiej szansy już nie będzie - podkreślał.
W grupie - z wyjątkiem ogranego Zenitu Kazań - naprzeciw jastrzębskiej ekipy stawali rywale egzotyczni, na siatkarskiej mapie świata trudno rozpoznawalni. Czwartkowego oponenta nikt nie musiał szerzej przedstawiać. Ekipę mistrza Ameryki Południowej z Sao Paulo tworzą gracze wybitni, którzy z reprezentacją Brazylii wygrali wszystko, co można było. Murilo, Rodrigao, Sergio, Sidao, czy Wallace to kadrowicze Bernardo Rezende.
Wyczyny gwiazd Canarinhos w barwach narodowych były znane. Zagadkę stanowiła natomiast ich dyspozycja, kiedy zakładają koszulki klubowe. - Mają dziury w składzie i my ich poszukamy - mówił przed spotkaniem z Brazylijczykami Michał Kubiak.
Pierwsze piłki półfinałowego starcia pokazały, że sztab szkoleniowy jastrzębskiego klubu odrobił lekcję należycie i zlokalizował te słabości znakomicie. Rozgrywający JW Vihnedo, który wciąż szuka zrozumienia z zespołem, w pierwszym secie dzielił piłki tak, jakby znał się z kolegami z parkietu od lat. Jastrzębianie unikali zagrywką charyzmatycznego libero Sergio, który w przyjeciu od lat jest tak stabilny jak kurs dolara w Katarze, a ten nie zmienił się od dwóch dekad.
Ludzie Bernardiego konsekwentnie realizowali nakreślony plan. Bardzo dobrą robotę wykonywał na siatce Amerykanin Russell Holmes, kończąc cztery z czterech ataków. Na skrzydłach wsparcie było niewiele mniejsze.
Siatkarskie tuzy demonstrację swojej siły rozpoczęły od drugiej partii. Moc rażenia po ich stronie była piekielna. Szczególnie na środku bloku. Mając do wyboru arsenał szeroki jak trzypasmowe drogi w stolicy Kataru Dausze, rozgrywający Sandro Barbalho, mógł w ciemno sobie wyznaczać egzekutorów.
Jastrzębski Węgiel długo nie potrafił wywrzeć na przeciwniku presji zagrywką, a z każdym setem dodatkowo drastycznie tracił skuteczność w ataku. W pierwszym secie wbijał piłki ze skutecznością 63 proc., w drugim - 46, a w trzecim już tylko 37.
Brazylijczycy zaś sami się nakręcali, wieńcząc akcje w coraz to bardziej wyszukany sposób. A kiedy choćby na moment tracili kontrolę nad wydarzeniami na boisku, z pomocą szedł niezawodny Murilo.
Dlatego tak trudno uwierzyć w to, co zdarzyło się po trzecim secie. Siatkarscy giganci zupełnie stanęli, a JW przeszedł kompletną metamorfozę. Kiedy jastrzębianie czterokrotnie pod rząd (a w sumie w tej partii siedmiokrotnie) zamurowali im w czwartym secie drogę nad siatką, nawet oni - zdawałoby się niezłomne cyborgi - zaczęli mięknąć mentalnie. Wygrany do 13 set na tym poziomie ma swoją wymowę.
Przy prowadzeniu Brazylijczyków 9:6 w tie breaku wyglądało na to, że jest po sprawie, a rutyniarze z Brazylii nie dadzą sobie wydrzeć z rąk wygranej. A jednak. W kluczowym momencie meczu klasę pokazał Michał Łasko i sensacja stała się faktem.
Wciąż cementujący się nowy jastrzębski zespół zagra w piątek w finale katarskiego turnieju. - To wielka sprawa. Tak dla mnie osobiście, ale i dla klubu również. Pokazaliśmy polski charakter. Już możemy świętować, ale to jeszcze nie koniec - skwitował Kubiak.
- Na tym poziomie decydują już detale, a walczyć trzeba do ostatniej piłki. Chcę podziękować moim chłopakom, że w trudnym momencie potrafili się podnieść - podsumował Bernardi.
Za awans do finału jastrzębski zespół wywaczył 170 tys. dolarów.
źródło: gazeta.pl |
| Dodał: atg 13.10.2011 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|