|
Aktualności
|
| :: Siatkówka - ME: Porażka po tie-breaku |
Na zakończenie fazy grupowej mistrzostw Europy reprezentacja Polski przegrała z gospodarzami grupy B, Bułgarami, 2:3. Mimo porażki Polacy zakończyli rywalizację na pierwszym miejscu w grupie.
Cztery mecze, cztery zwycięstwa, 12 wygranych setów i ani jednego straconego. Bilans reprezentacji Polski przed ostatnim spotkaniem fazy grupowej robił ogromne wrażenie. Bułgarzy mieli za sobą znacznie mniej udane występy. Najpierw przegrali 1:3 z Ukrainą, później męczyli się z Izraelem. W starciu z Polakami wicemistrzowie świata mieli więc sporo do udowodnienia.
Bułgarzy rozpoczęli spotkanie z dużą motywacją, a momentami można było odnieść wrażenie, że aż zbyt dużą. Od pierwszych piłek próbowali wywierać presję na Polakach, jednak sami nie ustrzegli się błędów, szczególnie w polu serwisowym. Biało-Czerwoni skrzętnie to wykorzystywali, dobrze prezentowali się również w bloku i szybko wypracowali kilka punktów przewagi (16:11).
W hali w Sofii zrobiło się znacznie ciszej, a Polacy nie zwalniali tempa. Odpowiedzialność w ataku rozkładała się dość równomiernie, dzięki czemu podopieczni Nikoli Grbicia pewnie zapisali pierwszego seta na swoim koncie, wygrywając 25:20. Cztery błędy własne po stronie Polaków, aż dziewięć u Bułgarów - z tego wzięła się pięciopunktowa strata na koniec inauguracyjnej partii.
Błędy po stronie Bułgarów mnożyły się również w drugiej partii. Gospodarze nie wykorzystywali kontrataków i niemal od początku musieli odrabiać straty - Polacy szybko objęli prowadzenie 7:2. Biało-Czerwoni często odpuszczali jednak krycie Denisława Bardarowa, dzięki czemu Bułgar kilkukrotnie miał okazję zaatakować przy niemal pustej siatce. Na szczęście dla Gianlorenzo Blenginiego nie najlepiej spisywali się jednak jego liderzy - Aleksandar Nikołow obudził się dopiero w końcówce.
Po raz pierwszy w tym turnieju problemy w ataku miał Bartłomiej Bołądź, który wyraźnie się zaciął i w połowie seta na tablicy wyników pojawił się remis (15:15). Od tego momentu obie drużyny toczyły wyrównaną walkę punkt za punkt. O losach partii musiała więc rozstrzygnąć gra na przewagi. W niej więcej zimnej krwi zachowali Bułgarzy, którzy w końcówce przełamali Biało-Czerwonych i wygrali drugiego seta 31:29.
Polacy dobrze rozpoczęli trzecią odsłonę, prowadząc 8:4, ale po raz kolejny w ich grze coś się zacięło. Bułgarzy bezlitośnie wykorzystywali nieskuteczność Kewina Sasaka, a dodatkowo świetnie funkcjonowali w systemie blok-obrona. Dużo ożywienia w szeregi gospodarzy wniósł Martin Atanasow. Rezerwowy był niemal wszędzie - skutecznie bronił, atakował i blokował, dzięki czemu reprezentacja Bułgarii odrobiła straty i wyszła na prowadzenie (14:16).
Nikola Grbić zdecydował się na podwójną zmianę, wprowadzając nowych zawodników na pozycjach atakującego i rozgrywającego. Ruch przyniósł zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki. Polacy zaczęli grać dokładniej, jednak Bułgarzy konsekwentnie kierowali swoje ataki w stronę Jana Firleja, zdecydowanie najniższego zawodnika w polskim bloku. Biało-Czerwoni walczyli do samego końca, ale o losach seta przesądziła ostatnia akcja. Szymon Jakubiszak nie trafił w piłkę, popełniając prosty błąd, który pozbawił Polaków szansy na zwycięstwo w tej partii.
W trzecim secie wyraźnie spadła skuteczność Biało-Czerwonych w ataku. Bułgarzy złapali właściwy rytm i na początku czwartej odsłony dotrzymywali Polakom kroku. Przełom nastąpił przy dobrej serii zagrywek Tomasza Fornala, dzięki której reprezentacja Polski odskoczyła na kilka punktów (16:10). Swoją cegiełkę dołożył również Bartłomiej Bołądź, który po słabszym fragmencie spotkania ponownie zaprezentował wysoką skuteczność.
Chwilę później kolejną świetną serią w polu zagrywki popisał się Bartłomiej Lemański. Biało-Czerwoni przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku i bez większych problemów zamknęli seta wynikiem 25:19. O losach spotkania miał więc zdecydować tie-break.
Decydującą partię Polacy rozpoczęli od trzech prostych błędów (0:3). Aleksandar Nikołow nadal grał fenomenalnie, nie szczędząc przy tym prowokacyjnych gestów. Biało-Czerwoni nie potrafili znaleźć na niego sposobu i przegrywali już 5:10. Wtedy wreszcie zafunkcjonował nasz blok, dzięki czemu Polacy zbliżyli się do rywali na dwa punkty (9:11).
Niesieni dopingiem tysięcy bułgarskich kibiców gospodarze nie pozwolili odebrać sobie zwycięstwa. O losach seta przesądziła jednak dopiero gra na przewagi, w której Bułgarzy przechylili szalę na swoją korzyść. Bohaterem ostatniej akcji został Aleksandar Nikołow, który zablokował Kamila Semeniuka, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo (18:20).
Polska - Bułgaria 2:3 (25:20, 29:31, 23:25, 25:19, 18:20)
Sędziowie: Juraj Mokry (Słowacja) i Dominga Lot (Włochy). Widzów: 13 186
Polska: Bartłomiej Lemański (12), Marcin Komenda, Tomasz Fornal (15), Szymon Jakubiszak (11), Bartłomiej Bołądź (16), Kamil Semeniuk (22) i Jakub Popiwczak (libero) oraz Kewin Sasak (2), Jan Firlej, Artur Szalpuk.
Bułgaria: Simeon Nikolov (5), Asparuh Asparuhov (2), Iliya Petkov (2), Aleksandar Nikolov (36), Denislav Bardarov (24), Aleks Grozdanov (12) i Zhasmin Velichkov (libero) oraz Martin Atanasov (8), Rusi Zhelev, Preslav Petkov (2), Stoil Palev.
źródło: SportoweFakty.wp.pl |
| Dodał: bubu 17.09.2026 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|