|
Aktualności
|
| :: Żużel - GP: Patryk Dudek na podium w Łodzi |
Debiut łódzkiej Moto Areny w Grand Prix zgodnie z przypuszczeniami wypadł znakomicie. Turniej padł łupem Roberta Lamberta. Na podium pierwszy raz w sezonie znalazł się Patryk Dudek. W finale pierwszy raz od ponad roku zabrakło Bartosza Zmarzlika.
Historyczny był to dzień dla sportowej Łodzi. W sobotę odbyła się w tym mieście pierwsza runda żużlowego Grand Prix. Dotąd cykl ten od 1995 roku zjechał na osiem polskich stadionów. Łódzki stał się więc dziewiątym i w sumie 45. w elitarnej serii.
To, z czego Moto Arena słynie, to techniczny "niepolski" tor. Podobny długościowo do toruńskiego, ale inny geometrycznie. Jednocześnie świetny do ścigania, na co szczególnie liczono, aplikując Łódź do kalendarza Indywidualnych Mistrzostw Świata. I od samego początku było widać, że mowy o rozczarowaniu tutaj nie będzie. Jazdę mieliśmy bowiem bardzo ciekawą.
Nie decydował o wszystkim start, choć akurat szybkie wyjazdy spod taśmy bardzo pomagały Patrykowi Dudkowi, Maxowi Fricke'owi i Janowi Kvechowi. Cała ta trójka po drugiej serii była niepokonana i oprócz dobrej prędkości pod linkami, prezentowała takową na dystansie. Choćby Czech zaimponował wytrzymaniem naporu ze strony Kacpra Woryny w ósmym wyścigu dnia.
Dwaj wymienieni przed chwilą Polacy prezentowali się u progu zawodów z bardzo dobrej strony, czego nie można było powiedzieć z początku o pozostałych. Walczył Dominik Kubera, ale wielu profitów z tego nie miał. Niespodzianką in minus była za to jazda Bartosza Zmarzlika. Lider klasyfikacji generalnej przegrywał wyjazdy ze startu i do tego był przerażająco wolny w trasie. Dość mocno nabity wodą owal, znacznie odbiegający od tego, jaki zastali uczestnicy piątkowego SGP2, ewidentnie nie był sprzymierzeńcem 31-latka.
Ogólnie niełatwy wieczór zaliczył jadący z "dziką kartą" Piotr Pawlicki. Powrót po 3199 dniach do stawki GP wypadł dla niego niezbyt zadowalająco. Wprawdzie w drugiej części turnieju jechał trochę lepiej niż w pierwsze, choćby raz wygrał, ostatecznie nie zdołał zapałać się do fazy półfinałowej. Leszczynianin na pewno obiecywał po sobie czegoś więcej.
W dziesiątym biegu Zmarzlik przegrał wyraźnie z Robertem Lambertem, na którego należało uważać coraz bardziej. Po chwili było już jasne, że sześciokrotny złoty medalista IMŚ bezpośrednio po rundzie zasadniczej do finału nie wskoczy i w przedłużeniu serii liczącej 14(!) kolejnych awansów do decydującego wyścigu będzie musiał mu pomóc co najwyżej udany półfinał. Po trzeciej serii cały czas kompletni byli bowiem Dudek i Fricke. Obaj wciąż imponowali prędkością.
Z tą właśnie dwójką, a ponadto z trzecim w tym momencie w tabeli Kvechem spotkał się Zmarzlik w czternastej gonitwie. Wydawało się, że Fricke objedzie wszystkich, ale rozdrażniony obrońca tytułu w porę go zablokował i po chwili zdołał się przełamać, mając na wyciągnięcie ręki miejsce w dziesiątce zasadniczej części łódzkich zmagań. Australijczyk i Dudek utrzymali miejsce w TOP2, przy czym straty do nich odrobił w czwartej serii rozkręcający się Brady Kurtz.
Z czasem wyraźnie skomplikowało się położenie Kubery i Woryny. W dziesiątym biegu doszło do groźnego upadku tego pierwszego z winy drugiego, który został wykluczony z powtórki. Na szczęście najmłodszy z naszych reprezentantów uniknął poważnych konsekwencji, ale w kolejnym swoim występie nie zapunktował. Tak samo zresztą, jak Woryna. Tym samym obaj wypadli pod kreską i nie mieli już marginesu błędu.
- Żaden żużlowy incydent. Nie było miejsca, Kacper wciskał się na siłę i mnie skasował. Całe szczęście, że tylko tak to się skończyło i że jestem cały i zdrowy. Za to dziękuję, trudno, takie są zawody - kwitował niebezpieczne zdarzenia Kubera przed kamerami Eurosportu, mówiąc, że uderzył nogami w deski za dmuchaną bandą i że tak naprawdę rundę na 321-metrowym torze może już "wyrzucić do kosza".
Siedemnasta odsłona GP Polski w Łodzi to z kolei dwa dość podobne upadki rybnickiego wychowanka na pierwszym łuku po starcie przy walce z Fricke'em. Najważniejsze, że bez zakłóceń na niwie zdrowotnej, co dobitnie było widać w drugiej powtórce. W niej Woryna nie odpuścił i efektownie wyprzedził pod koniec pierwszego kółka Leona Madsena. Triumf w tej gonitwie pozwolił ostatecznie wskoczyć naszemu rodakowi do półfinału.
To oprócz wspomnianego wcześniej Pawlickiego nie udało się Kuberze, którego końcowa pozycja nie do końca oddała to, co pokazywał na łódzkim terytorium. Zmarzlik średnią w swoim wykonaniu fazę zasadniczą kończył drugim miejscem po szalonym wyścigu z udziałem Kurtza, Pawlickiego i Jasona Doyle'a. W nim młodszy z Australijczyków popisał się wyśmienitą akcją na premierowym okrążeniu i wiedział, że "trójka" da mu finał. Wyprzedził on bowiem w tabeli Fricke'a, który zawiódł na całej linii w piątej próbie.
Nie zawiódł za to Dudek. On także popisał się rewelacyjnym manewrem w swoim kluczowym biegu, przesuwając się z czwartej na pierwszą lokatę - a jakże - po wewnętrznej. Dało to indywidualnemu mistrzowi Polski i Europy nie tylko pierwszy finał w tegorocznej edycji GP, ale też pierwsze zwycięstwo w rundzie zasadniczej od ponad czterech lat. Wraz z Kurtzem mogli więc już tylko czekać na konkurentów w gonitwie numer 23.
Zmarzlik i Woryna trafili do tego samego wyścig tzw. ostatniej szansy. W nim teoretycznie najwyżej stały akcje Fricke'a, który jako pierwszy wybierał pole startowe, ale zupełnie zgasł on w oczach w decydujących fragmentach widowiska na Moto Arenie. Polaków ubiegł jednak nieoczekiwanie Michael Jepsen Jensen, który wcześniej niczym szczególnym się nie wyróżniał i po dwudziestu biegach był dopiero dziewiąty. Tymczasem rozegrał półfinał tak, jak zaplanował i wskoczył do czwórki. Podobnie jak Lambert, który odebrał prowadzenie Kvechowi na początku drugiego okrążenia w drugim biegu tegoż etapu sobotniego turnieju.
Brak Zmarzlika w finale, co po raz ostatni w elitarnym cyklu miało miejsce w maju 2025 roku w Warszawie, był pewnym novum, ale i zarazem była to wielka szansa Kurtza na to, by minąć go w klasyfikacji całych mistrzostw. Potrzebował ukończyć wyścig przynajmniej na trzecim miejscu i tak też się stało. Za to dość szybko wszystkim rywalom uciekł Lambert i dopiął swego. Dopiął swego, ponieważ blisko zwycięstwa był już we Wrocławiu i Malilli. Tam jednak wiktorię odbierali mu kolejno: Zmarzlik i Anders Thomsen.
Brytyjczyk potwierdził bardzo wysoką dyspozycję z ostatnich tygodni (w poprzedni weekend był najlepszy w GP Challenge w Terenzano) i niezagrożony wpadł na linię mety finału jako pierwszy, zapewniając sobie drugie w karierze turniejowe zwycięstwo w cyklu GP po tym wcześniejszym w 2024 w Vojens. Dudek na dystansie odparł ataki Kurtza i także zadowolony może opuszczać Łódź, której debiut na światowych salonach wypadł doprawdy spektakularnie.
Wyniki GP Polski:
1. Robert Lambert (Wielka Brytania) - 13+3 (1,2,3,2,2,3) - 20 pkt GP 2. Patryk Dudek (Polska) - 15 (3,3,3,1,3,2) - 18 3. Brady Kurtz (Australia) - 13 (1,2,3,3,3,1) - 16 4. Michael Jepsen Jensen (Dania) - 7+3 (0,3,2,1,1,0) - 14 5. Jan Kvech (Czechy) - 10+2 (3,3,1,0,3) - 12 6. Bartosz Zmarzlik (Polska) - 8+2 (1,0,2,3,2) - 11 7. Leon Madsen (Dania) - 8+1 (2,0,2,2,2) - 10 8. Kacper Woryna (Polska) - 7+1 (2,2,w,0,3) - 9 9. Max Fricke (Australia) - 11+0 (3,3,3,2,0) - 8 10. Jason Doyle (Australia) - 7+0 (2,1,1,3,0) - 7 11. Piotr Pawlicki (Polska) - 6 (0,1,1,3,1) - 6 12. Andrzej Lebiediew (Łotwa) - 6 (2,2,0,1,1) - 5 13. Anders Thomsen (Dania) - 5 (3,0,2,0,0) - 4 14. Dominik Kubera (Polska) - 5 (1,1,1,0,2) - 3 15. Kai Huckenbeck (Niemcy) - 3 (0,1,0,1,1) - 2 16. Nazar Parnicki (Ukraina) - 2 (0,0,0,2,0) - 1 17. Marcin Nowak (Polska) - ns 18. Szymon Szlauderbach (Polska) - ns
Bieg po biegu: 1. (61,94) Thomsen, Madsen, Zmarzlik, Parnicki 2. (61,17) Fricke, Lebiediew, Lambert, Pawlicki 3. (61,07) Kvech, Doyle, Kubera, Jepsen Jensen 4. (61,05) Dudek, Woryna, Kurtz, Huckenbeck 5. (61,37) Dudek, Lambert, Doyle, Madsen 6. (61,09) Jepsen Jensen, Lebiediew, Huckenbeck, Zmarzlik 7. (61,28) Kvech, Woryna, Pawlicki, Thomsen 8. (61,05) Fricke, Kurtz, Kubera, Parnicki 9. (62,19) Kurtz, Madsen, Kvech, Lebiediew 10. (60,89) Lambert, Zmarzlik, Kubera, Woryna (w/su) 11. (61,26) Fricke, Thomsen, Doyle, Huckenbeck 12. (61,03) Dudek, Jepsen Jensen, Pawlicki, Parnicki 13. (62,14) Pawlicki, Madsen, Huckenbeck, Kubera 14. (61,92) Zmarzlik, Fricke, Dudek, Kvech 15. (61,15) Kurtz, Lambert, Jepsen Jensen, Thomsen 16. (61,55) Doyle, Parnicki, Lebiediew, Woryna 17. (61,10) Woryna, Madsen, Jepsen Jensen, Fricke 18. (60,87) Kurtz, Zmarzlik, Pawlicki, Doyle 19. (61,29) Dudek, Kubera, Lebiediew, Thomsen 20. (60,85) Kvech, Lambert, Huckenbeck, Parnicki
Półfinały: 21. (60,90) Jepsen Jensen, Zmarzlik, Woryna, Fricke 22. (60,51) Lambert, Kvech, Madsen, Doyle
Finał: 23. (61,38) Lambert, Dudek, Kurtz, Jepsen Jensen
źródło: SportoweFakty.wp.pl |
| Dodał: bubu 02.08.2026 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|