|
Aktualności
|
| :: Żużel - GP: Bartosz Zmarzlik na podium w Pradze |
Takiego ścigania w Pradze doświadczamy rzadko, a może nawet nigdy takie tam nie miało miejsca. W sobotnim Grand Prix Czech ewidentnie było na co popatrzeć. Zwycięstwo na Stadionie Marketa odniósł Leon Madsen. Na podium stanął Bartosz Zmarzlik.
Druga runda tegorocznego rozdania w Grand Prix odbywała się w kultowym wręcz miejscu dla tej serii, czyli stolicy Czech. Doskonała pogoda, świecące słońce, dobrych kilka tysięcy kibiców i unoszący się duch historii elitarnego cyklu Indywidualnych Mistrzostw Świata. Wszak do Pragi najlepsi żużlowcy zjeżdżają nieprzerwanie od 1997 roku.
Jak zawsze licznie na Stadionie Marketa stawili się kibice z Polski. W tym roku jest przecież kogo dopingować, gdyż w stawce stałych uczestników znajduje się aż czterech naszych reprezentantów. I zaczęli oni sobotnie zawody wręcz piorunująco. Bardzo dobrze startowali spod taśmy i w premierowej serii aż trzech z nich kończyło swój bieg z trzema punktami.
Jako jedyny punkcik stracił Kacper Woryna, po triumfie trzy tygodnie temu w Landshut jeżdżący w żółto-złotym plastronie lidera klasyfikacji. To właśnie jemu najtrudniej spośród "Biało-Czerwonych" było przyjeżdżać do mety na czołowych lokatach. Po trzech seriach można było już sądzić, że 29-latek po rundzie zasadniczej co najwyżej wskoczy do półfinału. Co zresztą mu się udało, bo z czasem prezentował się on na praskiej ziemi o wiele korzystniej.
Za to w pierwszej części zmagań mocno odmieniony względem tego, co prezentował dotychczas w sezonie 2026, był Dominik Kubera. Szybko wyskakiwał spod taśmy i podróżował rozważnie po trasie. Podobnie jak Michael Jepsen Jensen, z którym po trzech seriach byli na czele stawki. A to dlatego, że wcześniej nieomylny Bartosz Zmarzlik w biegu dziesiątym dotarł do mety trzeci. Uciekli mu Leon Madsen i po skutecznym ataku na dystansie Brady Kurtz. Australijczyk był ewidentnie podrażniony stratą najpewniej pełnej puli punktów w wyścigu piątym. Tam indywidualny wicemistrz świata pewnie prowadził, ale zawiódł go motocykl.
Zresztą w Pradze działo się wiele i jak na tamtejszy tor zdecydowanie było na co popatrzeć. Szalał zwycięzca popołudniowej próby czasowej Jack Holder, który we wspomnianej gonitwie piątej minął Kuberę na samej kresce. Podobać mogła się także ofensywna akcja Andersa Thomsena w jedenastej odsłonie, gdzie po zewnętrznej wyprzedził Patryka Dudka.
Czwarta seria to spore straty Kubery, który nie odczarował zdradliwego pola D. Z tej bramki najtrudniej było i wygrywać, i zdobywać punkty. Tych Polak nie przywiózł, za to po efektownej jeździe pod bandą przebudził się niemrawy wcześniej Max Fricke. Krótko przed końcem wyścigu objechał Madsena, odbierając mu - wydawało się - pewne zwycięstwo. Jeszcze szerzej podróżował Woryna, zupełnie odczarowany w porównaniu do tego, co prezentował wcześniej. Polak zachwycił publiczność w czternastym biegu, mijając w polu Roberta Lamberta i Holdera.
Po czwartej serii na miejscach dających bezpośredni awans do finału byli Zmarzlik i Jepsen Jensen. Sześciokrotny indywidualny mistrz świata jako pierwszy w żółtym kasku zainkasował trzy punkty po tym, jak na trasie wyprzedził w typowym dla siebie stylu Jasona Doyle'a.
Martwić za to mogła zacząć postawa Dudka, który w tym samym wyścigu szesnastym dojechał ostatni i musiał już teraz myśleć tylko o zabezpieczeniu miejsca dającego udział w półfinale. Ostatecznie tam nie awansował, bo zero dowiózł także w swoim piątym występie. W obu przypadkach zaskakująca była niezwykle pasywna jazda polskiego zawodnika. Co więcej, nie wykorzystał on tego, że w tych właśnie odsłonach startował z pola A.
Do tzw. biegu ostatniej szansy dotarli za to pewnie Woryna i Kubera. Natomiast od razu do finału wskoczył Zmarzlik. Cała trójka oraz Jepsen Jensen spotkała się w gonitwie siedemnastej, gdzie sześciokrotny indywidualny mistrz świata po raz drugi przeprowadził zdecydowany atak "piką" na drugim łuku, tym razem mijając Worynę. A Duńczyk dotarł do mety ostatni po nieudanym pościgu za Kuberą i za kilka minut wiedział, że pojedzie w półfinale.
Wyprzedzili go bowiem w tabeli Madsen i Holder. Ta dwójka stoczyła między sobą walkę w dziewiętnastym wyścigu wieczoru i choć Australijczyk minął konkurenta na dystansie, to w myśl dość dziwnego jednak przepisu, że w przypadku tych samych punktów cząstkowych nie decyduje bezpośrednie starcie, tylko lepszy czas, szykować się do boju o triumf w GP Czech mógł ostatecznie reprezentant Danii.
Holder trafił do pierwszego półfinału, w którym najpierw doszło do groźnego upadku Fricke'a. Jeden z trzech Australijczyków w stawce tego biegu znów napędzał się po zewnętrznej, ale na drugim łuku pierwszego kółka uciekło mu tylne koło i w efekcie zaliczył kraksę. Na szczęście zawodnik z antypodów z toru zszedł o własnych siłach. A w powtórce ponownie start wygrał Kurtz, po czym nie dał się dogonić nikomu po trasie i w końcu w Pradze znalazł się w finale.
Pomimo straconej szansy w rundzie zasadniczej do najlepszej czwórki awansował też Jepsen Jensen. Tuż za nim do mety w drugim półfinale dojechali Woryna i Kubera. Ten pierwszy szalał na dystansie i swojego rodaka minął na samej linii mety, dzięki czemu zyskał punkt więcej do klasyfikacji IMŚ 2026, w której ostatecznie nie obronił sympatycznego jaskrawego plastronu.
Decydująca jazda na Stadionie Marketa to spektakl i wspaniałe ukoronowanie całego świetnego ścigania w tegorocznej edycji GP Czech. Zmarzlik dość szybko musiał pożegnać się z marzeniem o 30. w karierze triumfie w światowym cyklu. Po pierwszym łuku został na końcu i potem musiał walczyć co najwyżej o podium. Kiedy wydawało się, że ukończy finał na czwartej pozycji, na mecie wyrwał "pudło" Jepsenowi Jensenowi. A co było przed nimi? Fenomenalna pogoń Kurtza za Madsenem. Australijczyk całował ogrodzenie, napędzał się bite cztery kółka. Tuż przed metą zaatakował Duńczyka, ale przegrał z nim dosłownie o milimetry!
Radość Madsena, który padł na kolana niedługo potem, była w pełni zrozumiała. Trzy tygodnie temu w GP Niemiec był szesnasty, a teraz zainkasował pełną pulę i zrobił to, co zapowiadał prezesowi swojego polskiego klubu z Zielonej Góry. Przekonywał, że nad Wełtawą stanie na podium i tak też się stało. Ba, i to od razu na najwyższym stopniu.
Wyniki GP Czech:
1. Leon Madsen (Dania) - 14 (1,3,3,2,2,3) - 20 pkt GP 2. Brady Kurtz (Australia) - 11+3 (3,d,2,1,3,2) - 18 3. Bartosz Zmarzlik (Polska) - 14 (3,3,1,3,3,1) - 16 4. Michael Jepsen Jensen (Dania) - 10 (2,3,3,2,0,0) - 14 5. Jack Holder (Australia) - 11+2 (1,3,2,2,3) - 12 6. Kacper Woryna (Polska) - 9+2 (2,1,1,3,2) - 11 7. Dominik Kubera (Polska) - 9+1 (3,2,3,0,1) - 10 8. Andrzej Lebiediew (Łotwa) - 7+1 (0,0,2,3,2) - 9 9. Jason Doyle (Australia) - 7+0 (2,2,0,2,1) - 8 10. Max Fricke (Australia) - 8+w (2,1,0,3,2) - 7 11. Robert Lambert (Wielka Brytania) - 6 (0,2,0,1,3) - 6 12. Patryk Dudek (Polska) - 6 (3,1,2,0,0) - 5 13. Anders Thomsen (Dania) - 5 (1,1,3,d,d) - 4 14. Jan Kvech (Czechy) - 5 (0,2,1,1,1) - 3 15. Nazar Parnicki (Ukraina) - 3 (1,0,0,1,1) - 2 16. Adam Bednar (Czechy) - 1 (0,0,1,0,0) - 1 17. Daniel Klima (Czechy) - ns - 0 18. Adam Nejezchleba (Czechy) - ns - 0
Bieg po biegu: 1. (66,47) Kubera, Doyle, Thomsen, Lambert 2. (66,54) Kurtz, Woryna, Parnicki, Kvech 3. (65,53) Dudek, Jepsen Jensen, Madsen, Bednar 4. (65,64) Zmarzlik, Fricke, Holder, Lebiediew 5. (65,76) Holder, Kubera, Dudek, Kurtz (d/1) 6. (64,61) Jepsen Jensen, Lambert, Fricke, Parnicki 7. (65,14) Zmarzlik, Kvech, Thomsen, Bednar 8. (64,91) Madsen, Doyle, Woryna, Lebiediew 9. (65,77) Kubera, Lebiediew, Bednar, Parnicki 10. (65,33) Madsen, Kurtz, Zmarzlik, Lambert 11. (65,11) Thomsen, Dudek, Woryna, Fricke 12. (65,04) Jepsen Jensen, Holder, Kvech, Doyle 13. (64,93) Fricke, Madsen, Kvech, Kubera 14. (64,89) Woryna, Holder, Lambert, Bednar 15. (65,57) Lebiediew, Jepsen Jensen, Kurtz, Thomsen (d/4) 16. (xx,xx) Zmarzlik, Doyle, Parnicki, Dudek 17. (65,43) Zmarzlik, Woryna, Kubera, Jepsen Jensen 18. (65,74) Lambert, Lebiediew, Kvech, Dudek 19. (65,25) Holder, Madsen, Parnicki, Thomsen (d/st) 20. (65,63) Kurtz, Fricke, Doyle, Bednar
Półfinały: 21. (64,91) Kurtz, Holder, Lebiediew, Fricke (w/u) 22. (66,15) Jepsen Jensen, Woryna, Kubera, Doyle
Finał: 23. (65,87) Madsen, Kurtz, Zmarzlik, Jepsen Jensen
źródło: SportoweFakty.wp.pl |
| Dodał: bubu 23.05.2026 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|