|
Aktualności
|
| :: Boks: Zmarł Marian Kasprzyk |
Smutne informacje napłynęły z Bielska-Białej. Nie żyje Marian Kasprzyk. Był jednym z najwybitniejszych polskich bokserów i dwukrotnym medalistą olimpijskim. Miał 86 lat.
O śmierci Mariana Kasprzyka poinformował w mediach społecznościowych Bielski Klub Bokserski Beskidy. Komunikat został opublikowany tuż po północy. "Z przykrością informujemy że odszedł wybitny sportowiec który pozostanie na zawsze w naszej pamięci" - czytamy.
- Czuł się coraz słabiej. W poniedziałek późnym wieczorem zasłabł w domu. (…) Wezwano ratowników, ale nie było szans - powiedział w rozmowie z PAP przyjaciel zmarłego Tadeusz Pilarz.
Kasprzyk był jednym z najwybitniejszych polskich bokserów w historii. W 1960 roku w Rzymie wywalczył brązowy medal igrzysk olimpijskich w kategorii lekkopółśredniej. Z kolei cztery lata później - podczas igrzysk w Tokio - był bezkonkurencyjny. Został mistrzem olimpijskim w wadze półśredniej.
Podczas walki o złoty medal złamał kciuk, ale mimo to dotrwał do końca. "Mam cię poddać?" - usłyszał Marian Kasprzyk od Feliksa Stamma przed trzecią rundą finału w kategorii półśredniej. Polak już niemal na początku walki z Ricardasem Tamulisem, Litwinem reprezentującym ZSRR, poczuł potworny ból w prawej dłoni. Walczył dalej, choć kontuzjowaną ręką niewiele mógł zdziałać.
- Chciałem w końcówce zaznaczyć moją aktywność. I tak też zrobiłem. Po mocnym lewym nogi się pod nim (Tamulisem - przyp. red.) ugięły, gdybym miał zdrową prawą, były duże szanse na zakończenie pojedynku przed czasem. Ta końcówka musiała mieć duże znaczenie przy werdykcie - tak Marian Kasprzyk wspomina finałową walkę w książce "Spowiedź mistrza", wywiadzie-rzece przeprowadzonym przez Leszka Błażyńskiego juniora.
W życiu Kasprzyka nie brakowało mrocznych momentów, w której opowiedział w książce. Podczas imprezy sylwestrowej w 1961 roku doszło do spięcia pomiędzy bokserem i kapitanem wojska.
Od słowa do słowa... Sytuacja się zaogniała. Żołnierz chciał bić medalistę olimpijskiego, do czego zresztą namawiała go żona. Później i ona rzuciła się na Kasprzyka. "Kazek weź tę babę, bo mi oczy wydrapie!" - krzyknął pięściarz do kumpla. Problem w tym, że jego kolega przesadził. Uderzył kobietę w twarz. Aż się przewróciła. Wojskowy zabrał żonę i wszyscy się rozeszli.
Kasprzyk próbował załagodzić sytuację. Na drugi dzień udał się do domu kapitana wojska. "Wszystko jest w porządku, tylko po co uderzyłeś moją babę?" - usłyszał. Pięściarz nie chciał wydać kumpla, więc sam został oskarżony o atak na kobietę. Trafił do aresztu w Dzierżoniowie, w którym spędził 18 dni. To zresztą nie były jego jedyne problemy z prawem i za pobicie milicjanta w Belgradzie został skazany na rok więzienia.
Na sportowej emeryturze Kasprzyk otrzymał dwa potężne ciosy. Pierwszym była wiadomość o chorobie nowotworowej. W listopadzie 1992 r. lekarze wykryli u niego sześciocentymetrowego guza przełyku. Paskudnego przeciwnika pokonał, choć wycięto mu także śledzionę i żołądek.
Drugi cios był okrutniejszy. Ukochana żona Krystyna zachorowała na stwardnienie rozsiane. Oglądał jej cierpienie, nie mógł pomóc... Odeszła na jego rękach w 2001 r., w wieku 63 lat. - To był dla mnie straszny cios. Po śmierci Krysi w domu było bardzo pusto i smutno, bo przez dekady mieszkaliśmy we dwoje. Niestety, nie doczekaliśmy się dziecka. Żałuję i ubolewam nad tym - przyznał w rozmowie z Leszkiem Błażyńskim.
źródło: SportoweFakty.wp.pl |
| Dodał: bubu 04.02.2026 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|