|
Aktualności
|
| :: Hiszpania ostatnim półfinalistą |
Piłkarze Hiszpanii uzupełnili stawkę półfinalistów mistrzostw Europy. W Wiedniu pokonali w serii rzutów karnych Włochów 4:2. Wcześniej ponad 51 tysięcy kibiców srodze się wynudziło i nie widziało żadnej bramki.
Mecz zapowiadał się jako najbardziej wyrównany i emocjonujący spośród wszystkich ćwierćfinałów. Prasa pisała o "pojedynku gigantów" i "wieczorze Trzech Króli", nawiązując do obecności na stadionie im. Ernsta Happela hiszpańskiego monarchy Juana Carlosa, ekipy mistrzów świata - Włochów oraz jednego z najlepszych i najbardziej utytułowanych piłkarzy ostatnich lat Zinedine Zidane'a.
Francuz nie chciał opowiedzieć się za żadną ze stron, znajdując racjonalne wytłumaczenie. "Mam rozdarte serce. Grałem po pięć lat we Włoszech i Hiszpanii, mam tam wielu przyjaciół. Niech wygra lepszy" - stwierdził.
Przyjacielski gestów nie brakowało również między kibicami obu zespołów - wspólne śpiewy, zdjęcia, wymiana pozdrowień. Na moment sportową atmosferę zepsuła część hiszpańskiego sektora podczas odgrywania hymnów, gwiżdżąc w czasie Fratelli d'Italia.
Równo z pierwszym gwizdkiem niemieckiego arbitra Herberta Fandela przybysze z Półwyspu Iberyjskiego skupili się jednak na dopingu dla własnej drużyny. Głośne "Espana, Espana" mieszało się z oklaskami w rytm wystukiwany na bębnie przez słynnego Manolo. Włoski sektor odpowiadał: "Italia, Italia" i zabawa trwałaby w najlepsze, gdyby na boisku działo się więcej ciekawego.
Obie drużyny zaczęły mecz z olbrzymim respektem wobec siebie, a dodatkowo panujący w Wiedniu upał nie zachęcał do forsowania tempa. Na trybunach słychać było nieśmiałe gwizdy i pomruki niezadowolenia, a grupa miejscowych fanów zaczęła skandować: "Immer wieder, immer wieder, immer wieder Oesterreich", jakby czas zatrzymał się dla nich na fazie grupowej turnieju.
Pierwszy wart odnotowania moment to strzał Davida Villi w 25. minucie z rzutu wolnego, który jednak nie sprawił kłopotu Gianluigiemu Buffonowi. Dziesięć minut później Antonio Cassano dośrodkował do Luki Toniego, ale ten trafił w plecy Carlosa Marcheny. Piłka "szuka" rosłego napastnika w polu karnym, ale podczas Euro-2008 bramki rywali były dla niego jak zaczarowane, choć w ostatnim sezonie zdobył dla Bayernu Monachium, we wszystkich rozgrywkach, 39 goli.
Kibice ożywili się po kilku szybszych atakach Hiszpanów, a z miejsc poderwali się, gdy Fabio Grosso zatrzymał w polu karnym Davida Silvę, a gwizdek sędziego milczał. Od hiszpańskich fanów usłyszał donośne "hijo de puta", co oznacza, że uznali go arbitrem gorszym od "kalosza".
Gwizdy nie ustały zanim piłkarze nie zeszli na przerwę do szatni. Część była zapewne skierowana właśnie pod ich adresem, gdyż przez 45 minut uraczyli kibiców marnej jakości spektaklem.
Po kilku nieudanych akcjach na początku drugiej połowy gwizdy były jeszcze głośniejsze, a jedynym powodem zadowolenia, i to dla nielicznych kibiców, było ujrzenie się na jednym z dwóch stadionowych telebimów.
W 61. minucie odważniej zaatakowali Włosi i bliski szczęścia był rezerwowy Mauro Camoranesi, ale Iker Casillas obronił nogami. Hiszpańscy kibice - w drugiej połowie siedzący za własną bramką - natychmiast zaczęli skandować "Iiiiiiker" i oddawać mu pokłony.
Trochę emocji sennym kibicom dostarczył Buffon, któremu piłka po strzale "hiszpańskiego Rogera", czyli Marcosa Senny wyleciała z rąk i ... po odbiciu od słupka ponownie do nich wróciła.
Zegar wskazywał godz. 22.35, gdy sędzia gwizdnął po raz ostatni po 90 minutach gry. Czwarty ćwierćfinał - trzecia dogrywka.
W dodatkowych 30 minutach refleksem błysnął Casillas, broniąc uderzenie głową Antonio Di Natale. Na ekranach za obiema bramkami pojawił się wkrótce komunikat, że z powodu przedłużenia się gry metro i tramwaje będą kursować dłużej, więc wszyscy fani mogli bez obaw wyczekiwać na rzuty karne. A piłkarze im w tym nie przeszkadzali...
W drugiej serii jedenastek Casillas obronił uderzenie Daniele De Rossiego i hiszpańscy kibice oszaleli ze szczęścia. Buffon odbił co prawda piłkę kopniętą przez Daniela Guizę, ale po chwili znowu bohaterem był "Iiiiiiiker", który nie pozwolił się pokonać Di Natale. Dzieła dokończył Cesc Fabregas.
22 czerwca był dotąd chyba najbardziej pechowym dniem w dziejach hiszpańskiego futbolu. W ciągu ostatnich 22 lat trzykrotnie odpadali z wielkich imprez, przegrywając w rzutach karnych. Każda seria ma jednak swój koniec.
W czwartek czeka Hiszpanów kolejna powtórka z historii. Półfinał z Rosją, którą pokonali na inaugurację Euro-2008 4:1.
Zobacz skrót meczu
źródło: PAP i Polsat |
| Dodał: redaktor 23.06.2008 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|