|
Aktualności
|
| :: Padał tyko deszcz, bezbramkowy remis Polski z Serbią |
W meczu towarzyskim rozegranym w austriackim Kufstein, piłkarska reprezentacja Polski zremisowała bezbramkowo z Serbią. Po remisie z Finlandią, biało-czerwoni ponownie zremisowali bezbramkowo, Serbia to finalista najbliższego mundialu .
Selekcjoner reprezentacji Polski wprowadził kilka zmian w porównaniu ze spotkaniem z Finlandią. Smuda postanowił zdecydowanie odmłodzić kadrę przed Euro 2012. W wyjściowym składzie, w meczu z Serbią nie było żadnego piłkarza w wieku powyżej 30 lat.
W drużynie Serbii też doszło do roszad. W poprzednim meczu podopieczni Radomira Anticia przegrali z Nową Zelandią, więc nic dziwnego, że szkoleniowiec szukał nowych rozwiązań. W bramce, w pierwszej połowie, zagrał bramkarz KGHM Zagłębia Lubin – Bojan Isailović.
Po pierwszych minutach, gdy obie drużyny grały ostrożnie i badały siłę przeciwnika, inicjatywę przejęli biało-czerwoni. Raz Błaszczykowski, raz Peszko dośrodkowywali piłkę w pole karne Serbów. Brakowało jednak dobrego zakończenia i strzału na bramkę Isailovicia.
W 25. minucie podopieczni Smudy mieli znakomitą okazję do zmiany wyniku. Po dośrodkowaniu Błaszczykowskiego na strzał z 10 metrów zdecydował się Robert Lewandowski. Bramkarz Serbii z trudem, ale jednak zatrzymał uderzenie polskiego napastnika. Kibice na trybunach mogli się jednak zastanawiać czy czasem na mundialu nie zagrają Polacy, a nie Serbowie.
Trzy minuty później kunsztem wykazał się Łukasz Fabiański. Milos Krasić odegrał piłkę do Danko Lazovicia, a ten z kilku metrów uderzył na polską bramkę. Na szczęście bramkarz Arsenalu Londyn był we właściwym miejscu.
Właściwie niewidoczny był gwiazdor reprezentacji Serbii – Dejan Stanković. Zdobywca Ligi Mistrzów z Interem Mediolan był bezradny w środku pola. Miernym usprawiedliwieniem może być fakt, że spotkanie było toczone w ulewnym deszczu.
W 40. minucie Dawid Nowak zdecydował się na indywidualną akcję. Napastnik PGE GKS Bełchatów kilka razy zmylił obrońców Serbii, a następnie uderzył w krótki róg bramki rywali. Isailović nie pozwolić się zaskoczyć. W odpowiedzi na bramkę Fabiańskiego strzelał Jovanović. Też bez efektu.
W przerwie selekcjoner Serbów zdecydował się na zmiany. Na boisku pojawili się m.in. Marko Pantelić i Zoran Tosić. Od pierwszej minuty drugiej połowy widoczna była zmiana jakościowa w grze naszych rywali. Teraz to oni przejęli inicjatywę i zdecydowanie częściej atakowali bramkę Polaków.
W 55. minucie Krasić był blisko pokonania Fabiańskiego. Piłkarz CSKA Moskwa uderzył bardzo mocno z ostrego kąta, ale bramkarz biało-czerwonych na raty zatrzymał piłkę.
Na dodatek dziesięć minut później ofiarą trudnych warunków padł Łukasz Piszczek. Zawodnik Borussii Dortmund doznał urazu przy próbie interwencji. Mimo zabiegów lekarza musiał opuścić boisko. Zamieszanie wykorzystali... kibice reprezentacji Serbii, którzy wbiegli na murawę. W ich pacyfikację zaangażował się Pantelić i interwencja służb porządkowych nie była konieczna.
W 71. minucie selekcjoner pozwolił zadebiutować kolejnemu zawodnikowi. Na boisku pojawił się gracz PGE GKS Bełchatów – Mateusz Cetnarski. Kilka minut później doskonałą okazję zmarnował Pantelić. Z odległości zaledwie pięciu metrów nie trafił do siatki. Ta sytuacja potwierdziła, że mimo wielkich nazwisk w składzie, selekcjoner Serbów ma kłopot z zestawieniem ataku.
Polska – Serbia 0:0
Żółte kartki: Peszko, Wojtkowiak (Polska) – Petrović (Serbia). Sędzia: Dietmar Drabek (Austria). Widzów: 4500
Polska: Fabiański – Piszczek (68. Jodłowiec), Wojtkowiak, Glik, Sadlok, Peszko (77. Peszko), Dudka, Mierzejewski, Błaszczykowski (88. Matuszczyk), Lewandowski (90. Sobiech), Nowak (71. Cetnarski).
Serbia: Isailović (46. Stojković) – Ivanović, Subotić, Luković, Kolarov, Stanković (46. Petrović) , Kuzmanović, Jovanović (46. Tosić), Krasić (69. Mrdja), Lazović (59. Kacar), Zigić (46. Pantelić).
źródło: TVP , własne
|
| Dodał: redaktor 02.06.2010 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|